Elżbieta Bansleben

adwokat

Opis.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Kogo pozwać w sprawie medycznej?

Elzbieta Bansleben11 maja 2022Komentarze (0)

Kogo pozwać w sprawie medycznej? Specyfika spraw medycznych ma to do siebie, że zanim wniesiemy pozew przeciwko, na przykład, szpitalowi, powinniśmy zastanowić się, czy nie chcemy też pozwać ubezpieczyciela, u którego ubezpieczył się szpital.

Statystycznie łatwiej będzie uzyskać zapłatę od ubezpieczyciela niż od samego szpitala, gdyż ten pierwszy musi zapewnić szpitalowi umówioną kwotę, do wysokości której pokryje zawinione szkody.

Kogo pozwać w sprawie medycznej na sali sądowej

Zasadnicze pytanie: kogo pozwać w sprawie medycznej?

Mamy więc do wyboru:

1) pozwać sam szpital

2) pozwać tylko ubezpieczyciela

3) pozwać szpital i ubezpieczyciela.

Trzecią opcję umożliwia nam konstrukcja tzw. odpowiedzialności in solidum (o której więcej przeczytasz w jednym z poprzednich postów, tutaj).

Ten wariant to jednak miecz obosieczny. Przy dobrych wiatrach zapewni nam uzyskanie całej kwoty, którą chcieliśmy, co, z różnych względów, mogłoby nie być możliwe przy pozwaniu tylko jednego podmiotu.

Szpitale nie zawsze są wypłacalne, zaś sumy ubezpieczenia czasem niższe niż zasądzone dla nas kwoty, o czym poniżej.

Koszty postępowania

Jeśli jednak okaże się, że Sąd nie przyzna nam racji i przegramy sprawę, to wówczas obu podmiotom trzeba będzie zapłacić koszty procesu, w tym tzw. koszty zastępstwa procesowego – czyli opłaty za obecność i pracę profesjonalnego pełnomocnika, którego z pewnością szpital oraz ubezpieczyciel sobie zapewnią.

W oparciu o to założenie można obliczyć hipotetyczny koszt najczarniejszego scenariusza. Gra o wysoką kwotę wiąże się z upadkiem z wysokiego konia, ponieważ im wyższa jest kwota, której zapłaty żądamy, tym proporcjonalnie wyższe będą ewentualne koszty zastępstwa.

Koszty te, gdy mamy po drugiej stronie dwóch przeciwników procesowych, z których każdy ma pełnomocnika, trzeba będzie pomnożyć razy dwa.

Z drugiej strony jednak warto pamiętać, że pozywanie samego szpitala może nie mieć ekonomicznego sensu. Zakładając przy tym najlepszy możliwy scenariusz i naszą wygraną, może się bowiem okazać, że uzyskany w sprawie wyrok będzie nadawał się tylko do powieszenia w ramce na ścianie, ponieważ szpital jest niewypłacalny.

W jaki sposób ubezpieczyciel chroni szpital?

Pojawia się tu jednak kolejna kwestia. Jak wcześniej wspomniano, ubezpieczyciel zapewnia szpitalowi ochronę tylko do pewnej kwoty, która stanowi tzw. „sumę ubezpieczenia”.

Ma ona dwa ograniczenia.

Jedną jest pula pieniędzy, którą ubezpieczyciel zapewnia szpitalowi na określony czas (jest to tzw. „suma gwarancyjna”). Gdy ta kwota się wyczerpie, ubezpieczyciel nie będzie wykładał kolejnych pieniędzy za szpital.

Drugie ograniczenie dotyczy konkretnej szkody. Ubezpieczyciel może bowiem ustalić, że za jedno zdarzenie wywołujące szkodę zapłaci maksymalnie określoną kwotę, zazwyczaj dużo niższą niż cała dostępna pula.

W praktyce suma gwarancyjna rzadko kiedy wyczerpie się przez wystąpienie jednego tylko zdarzenia, jednak nawet już jedno może ją znacznie uszczuplić.

Dlatego też może się okazać, że w momencie złożenia pozwu, dostępna pula ubezpieczenia została już przez szpital wykorzystana przez innych poszkodowanych pacjentów.

Sprawa medyczna – jak postąpić?

Wniesienie sprawy medycznej do sądu musi zostać poprzedzone dokładną kalkulacją możliwych zysków i strat.

Czy grać va banque i pozywać oba podmioty, czy też ograniczyć się tylko do jednego z nich – te kwestie najlepiej jest przemyśleć z zaufanym adwokatem.

Elżbieta Bansleben
adwokat

Zdjęcie w poście pochodzi z Unsplash

***

Gra o czas – jak przyspieszyć sprawę medyczną?

Najlepsze efekty i największą pomoc może przynieść w postępowaniach związanych właśnie ze sprawami medycznymi. Największym wyzwaniem spraw o charakterze odszkodowawczym, spraw medycznych, jest bowiem długotrwałość postępowań.

Niektóre ciągną się latami – nasze ostatnio zakończone dopiero w I instancji postępowanie toczyło się od 2014 roku do  ubiegłego tygodnia. Do tego jeszcze należy doliczyć czas od wystąpienia zdarzenia, które skutkowało szkodą stanowiącą przedmiot postępowania, co w tym wypadku miało miejsce jeszcze w 2011 roku…. [Czytaj dalej…]

***

Zachęcam Cię do przeczytania również:

Odpowiedzialność na przyszłość

Biegły biegłemu równy

Utrata szansy na leczenie

Pomoc medyczna dla Twojego dziecka

Natrafiasz w internecie na reklamę specyfiku, który miałby Ciebie uleczyć. Słyszysz, że przezwycięży jesienną chandrę, poradzi sobie z rosnącym stresem czy też spowoduje, że Twoje kolana już więcej nie będą skrzypieć.

Widzisz postać w fartuchu lekarskim, z przewieszonym wokół szyi stetoskopem i szerokim uśmiechem na twarzy. Przekonuje Cię, że wystarczy wziąć jedną tabletkę (dwa razy dziennie!), a Twoje zdrowotne problemy odejdą w niepamięć.

Choć nie dostałeś żadnej wymiernej gwarancji, być może uwierzyłeś tej uśmiechniętej twarzy i udałeś się do apteki po… no właśnie, co też dokładnie mógł zaproponować Ci Pan w lekarskim kitlu? I czy faktycznie był on lekarzem czy tylko świetnie grającym swoją rolę aktorem?

Zakaz udziału lekarzy w reklamie

Odpowiedzi na pytanie, czy lekarz może wziąć udział w reklamie telewizyjnej czy też radiowej, przede wszystkim udzieli nam Kodeks Etyki Lekarskiej (dalej: KEL).

Przepis art. 63 KEL: lekarz nie powinien wyrażać zgody na używanie swojego nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych.

Choć kodeks ten nie jest aktem przepisów powszechnie obowiązujących, lekarz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej za jego naruszenie. Okręgowi rzecznicy odpowiedzialności zawodowej, którzy zgodnie z ustawą o izbach lekarskich[1] są odpowiednikami prokuratorów przed sądami lekarskimi, mogą skierować wniosek o ukaranie takiego lekarza do sądu lekarskiego.

Z kolei zgodnie z ustawą prawo farmaceutyczne[2] nie tylko lekarz, ale w ogóle osoba posiadająca wykształcenie medyczne lub farmaceutyczne, nie może prezentować produktu leczniczego w reklamie nadawanej publicznie w telewizji, radiu czy w innych środkach masowego przekazu.

Co ważne, zakazane jest również sugerowanie odbiorcy, że osoba znajdująca się w spocie reklamowym posiada wykształcenie medyczne lub farmaceutyczne.

ZOBACZ, JAK PRZYŚPIESZYĆ SPRAWĘ MEDYCZNĄ>>

Ponadto zakazane jest umieszczanie w reklamach zaleceń czy opinii osób posiadających takie wykształcanie i wprowadzanie sugestii, że osoba w reklamie przekazująca zalecenia posiada takie wykształcenie.

Nieco inaczej kształtuje się sytuacja, jeżeli chodzi o suplementy diety. Nie został tutaj przewidziany żaden ustawowy zakaz dla lekarzy.

Nie można natomiast pominąć porozumienia, jakie zostało zawarte pomiędzy wszystkimi większymi nadawcami programów telewizyjnych (m. in. Telewizja Polsat, Telewizja Polska, TVN). Zgodnie z nim również w reklamach suplementów diety nie mogą pojawiać lekarze bądź osoby sugerujące, że są lekarzami.

Nadto zakazem występowania w reklamach suplementów zostały objęte takie zawody jak pielęgniarka, położna czy nawet fizjoterapeuta[3].

To skąd ten biały fartuch i stetoskop?

Wyżej pojawiły się dwa pojęcia: produkt leczniczy oraz suplement diety, które są uregulowane odpowiednio w ustawie prawo farmaceutyczne i ustawie o wyrobach medycznych[4]. Te dwie kategorie produktów są objęte zakazem występowania w nich lekarzy a nawet sugerowania, że lekarz czy inny specjalista występuje w reklamie.

Inaczej jednak kształtuje się sytuacja trzeciej, głównej kategorii produktów o charakterze leczniczym, a mianowicie wyrobów medycznych. Zakaz występowania lekarzy nie dotyczy bowiem wyrobów medycznych.

Wyrób medyczny to narzędzie, przyrząd (…) lub inny artykuł, (…) przeznaczony przez wytwórcę do stosowania u ludzi [głównie] w celu: 

1. a)  diagnozowania, zapobiegania, monitorowania, leczenia lub łagodzenia przebiegu choroby, (…) – który nie osiąga zasadniczego zamierzonego działania w ciele lub na ciele ludzkim środkami farmakologicznymi, immunologicznymi lub metabolicznymi, lecz którego działanie może być wspomagane takimi środkami.

Lekarze muszą mieć na względzie, że obowiązują ich przepisy KEL i konsekwencje dyscyplinarne. Jednak twórcy reklam wyrobów medycznych mogą przedstawiać np. osoby z wykształceniem medycznym, nie będące lekarzami, a także sugerować, że osoby biorące w nich udział są lekarzami.

Ponadto innych zawodów nie objęto zakazem występowania w reklamach wyrobów medycznych. Mogą brać w nich udział zarówno specjaliści, jak i aktorzy przebrani za lekarzy.

Reklama pod kontrolą

Warto w tym miejscu również wspomnieć o dwóch instytucjach zajmujących się kontrolą reklam leków, suplementów i wyrobów medycznych.

Co do samych reklam produktów leczniczych, kontrolę sprawuje tutaj Główny Inspektor Farmaceutyczny. Sprawuje on nadzór nad przestrzeganiem przepisów ustawy w zakresie reklamy. Może też zakazać nadawania reklamy produktów leczniczych sprzecznej z obowiązującymi przepisami.

Ponadto instytucją, która zajmuje się kontrolą reklam już w szerokim tego słowa znaczeniu, jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (dalej: KRRiT).

Zazwyczaj reklamy żądzą się swoimi prawami – i zazwyczaj o tym wiemy. Ale czasem zobaczymy coś, czego nie da się „odzobaczyć”. A czasem możemy poczuć się w jawny sposób wprowadzani w błąd.

Zgodnie z komunikatem KRRiT, instytucja ta przyjęła na siebie rolę rzecznika odbiorców i użytkowników usług medialnych.

W przypadku więc, gdy uznamy, że dana reklama narusza którąś z przytoczonych wyżej ustaw, np. poprzez występowanie w niej, choć nie powinno mieć to miejsca, lekarza, skargę dotyczącą takiej reklamy możemy zgłosić np. wypełniając formularz na stronie KRRiT[5].

Elżbieta Bansleben
adwokat

***

[1] Ustawa o izbach lekarskich z dnia z dnia 2 grudnia 2009 r. (Dz.U. Nr 219, poz. 1708), art. 31 ust. 1 pkt. 2.

[2] Ustawa prawo farmaceutyczne z dnia 6 września 2001 r. (Dz.U. Nr 126, poz. 1381), art. 55.

[3] Porozumienie nadawców w sprawie zasad rozpowszechniania reklam suplementów diety z dnia 25 listopada 2019 r., § 4, http://www.archiwum.krrit.gov.pl/.pdf (dostęp: 04.05.2022 r.)

[4] Ustawa z dnia 20 maja 2010 r. (Dz.U. Nr 107, poz. 679).

[5] zob. http://www.archiwum.krrit.gov.pl/dla-abonentow-i-konsumentow/skargi-wnioski-i-opinie/ (dostęp: 04.05.2022 r.)

***

Pomoc medyczna dla Twojego dziecka. Jakie masz prawa?

Sytuacja epidemiologiczna dość mocno nadwyrężyła zaufanie pacjentów, w tym tych małoletnich, do szpitali i wagi obowiązującego prawa. Znaczne ograniczenia, nieustanne zmiany przepisów i brak jednolitej praktyki w placówkach prowadziły często do sytuacji patologicznych i naruszających fundamentalne prawa.

Nie rzadko dotyczyły one naruszania praw rodziców w kontekście zdrowia ich własnych dzieci. O tym, czego koronawirus nie może ograniczyć w prawach pacjenta w stosunku do dzieci i praw ich rodziców… [Czytaj dalej…]

***

Koniecznie przeczytaj też:

Odpowiedzialność na przyszłość

Biegły biegłemu równy

Utrata szansy na leczenie

Często zdarzenie medyczne (po więcej na temat tego, czym jest błąd medyczny, zapraszam do jednego z poprzednich postów tutaj), nie prowadzi wyłącznie do powstania natychmiastowych negatywnych następstw zdrowotnych. Długofalowe skutki dla zdrowia mogą ujawnić się po miesiącach, a nawet latach od samego zdarzenia, ale i – od zakończenia postępowania przed Sądem.

Czy istnieje możliwość, aby również za powstałe po tak odległym czasie koszty leczenia odpowiadał szpital?

Odpowiedź brzmi: TAK*

* Jeśli odpowiednio sformułujemy żądanie powództwa sądowego.

Roszczenie o zapłatę w związku ze zdarzeniem medycznym, jak każdym zdarzeniem wywołującym szkodę na osobie, przedawnia się z upływem najpóźniej trzech lat od dnia, w którym osoba poszkodowana dowiedziała się o szkodzie oraz o osobie odpowiedzialnej do jej naprawienia.

szpitala odpowiedzialność na przyszłość

Ograniczając się więc tylko do tego zapisu, z przykrością trzeba byłoby stwierdzić, że po latach od wygranego procesu o odszkodowanie lub zadośćuczynienie od szpitala, gdy pojawiają się nowe koszty leczenia, musielibyśmy je już pokrywać z własnej kieszeni. Z dużym prawdopodobieństwem minęły już bowiem wspomniane trzy lata i nie możemy złożyć kolejnego pozwu.

Dlatego też warto spojrzeć na sprawę dalekowzrocznie i na etapie postępowania sądowego zażądać ustalenia odpowiedzialności pozwanego szpitala na przyszłość za skutki błędu medycznego, który był winą jego personelu medycznego.

Odpowiedzialność na przyszłość – w praktyce sądowej

Niestety, po niedawnej zmianie przepisów niektóre Sądy podchodzą niechętnie do ustalania tzw. odpowiedzialności na przyszłość. Ma to związek z tym, że czasem przyjmuje się niekorzystne dla poszkodowanych rozumowanie, zgodnie z którym konieczność poniesienia nowych wydatków uznaje się za powstanie nowej szkody – a to z kolei – prowadzi do wniosku, że takie nowe koszty mają być dochodzone poprzez osobno wszczęte postępowanie sądowe (które się nie przedawniają tak szybko).

Taka koncepcja budzi jednak wątpliwości, ponieważ wiązałoby się to dla strony poszkodowanej z koniecznością rozpoczynania wielu postępowań sądowych o nawet najdrobniejszy powstały koszt, co wiele osób, nie mając pieniędzy czy energii na kolejną batalię sądową, przy mniejszych kwotach po prostu by odpuściło.

W momencie zaś, gdy mamy do czynienia z ustaloną odpowiedzialnością, to już samo przedstawienie szpitalowi rachunków czy faktur, z których wynika poniesienie kolejnych kosztów leczenia, powinno wystarczyć, aby szpital dokonał zwrotu ich równowartości.

Dlatego cieszę się, że w niedawno przez nas zakończonej sprawie, pomimo, że Sąd I instancji przyjął koncepcję pierwszą (leniwą, zdecydował nie orzekać w tym zakresie), Sąd II instancji podzielił nasze zdanie i stwierdził, że szpital będzie odpowiadał nie tylko wstecz za szkody, które się już wydarzyły, ale też w przyszłości za wszystkie szkody, które mogą powstać w związku z zaistniałym zdarzeniem.

Jak uzyskać przyszłe koszty?

Gdy koszt związany z leczeniem wiąże się z wydaniem pieniędzy, których w tej chwili nie mamy, istnieje możliwość zwrócenia się do odpowiedzialnego podmiotu z wezwaniem do zapłaty kwoty, która jest nam potrzebna na zakup np. specjalistycznego sprzętu czy kosztownej serii rehabilitacji.

Nawet jeżeli szpital odmówi, to z taką odmową będziemy mogli wszcząć już szybkie postępowanie, mając „za podkładkę” nasze wcześniej wydane orzeczenie, w którym sąd ustalił odpowiedzialność szpitala na przyszłość. Skraca to o tyle dalsze postępowanie, że kwestię odpowiedzialności szpitala mamy udowodnioną – sąd szybko przyzna nam potrzebne pieniądze.

Prawdopodobnie już w odpowiedzi na nasze wezwanie od razu otrzymamy żądaną kwotę, ponieważ szpital ma świadomość skutków, jakie wiążą się dla niego orzeczeniem o odpowiedzialności. Możliwa jest ewentualnie, przykładowo, zapłata niższej niż oczekujemy kwoty, jednak wówczas nie odbiera nam to możliwości wniesienia pozwu o brakującą, słuszną naszym zdaniem, kwotę.

Adwokat jest jak saper na polu minowym, musi planować swój każdy kolejny krok – oraz rozmieszczenie pułapek przez przeciwników. Warto korzystać z instytucji ustalania odpowiedzialności na przyszłość, wcale nieczęsto stosowanej w praktyce sądowej. Znajomość naszych praw i dostępnych instrumentów prawnych, pozwala nam jak najpełniej #ochronićpacjenta.

Elżbieta Bansleben
adwokat

Zdjęcie w artykule: Unsplash

***

Pomoc medyczna dla Twojego dziecka. Jakie masz prawa?

Sytuacja epidemiologiczna dość mocno nadwyrężyła zaufanie pacjentów, w tym tych małoletnich, do szpitali i wagi obowiązującego prawa. Znaczne ograniczenia, nieustanne zmiany przepisów i brak jednolitej praktyki w placówkach prowadziły często do sytuacji patologicznych i naruszających fundamentalne prawa.

Nie rzadko dotyczyły one naruszania praw rodziców w kontekście zdrowia ich własnych dzieci.

O tym, czego koronawirus nie może ograniczyć w prawach pacjenta w stosunku do dzieci i praw ich rodziców… [Czytaj dalej…]

***

Inne artykuły warte uwagi:

Gra o czas – jak przyspieszyć sprawę medyczną?

Utrata szansy na leczenie

Sprawa medyczna

 

Sprawa medyczna, czyli jaka?

Elzbieta Bansleben13 kwietnia 2022Komentarze (0)

Sprawy medyczne charakteryzuje fakt, że to samo zdarzenie medyczne może stać się przedmiotem zupełnie różnych procedur i zupełnie różnych postępowań.

Zakładamy, że już wiesz, a przynajmniej masz przekonanie, że Twój kontakt z podmiotem medycznym przebiegł tak fatalnie, że masz roszczenie – możesz domagać się rekompensaty pieniężnej w związku z cierpieniem, jakiego doświadczyłeś, chciałbyś także, „aby sprawiedliwości stało się zadość”.

I co dalej?

Sprawa medyczna – możliwe warianty

Przede wszystkim powinieneś wiedzieć, że różne w sprawach medycznych mogą być konfiguracje podmiotów, z którymi będziemy wchodzić w spór i od których będziemy ubiegać się o zadośćuczynienie czy odszkodowanie.

Sprawę medyczną możemy albo skierować przeciwko podmiotowi leczniczemu, np. przeciwko szpitalowi bądź przeciwko konkretnemu lekarzowi, albo też, jeśli jest to sprawa cywilna, przeciwko towarzystwu ubezpieczeniowemu, które ubezpiecza lekarza lub podmiot leczniczy.

Zazwyczaj mamy wybór, czy pozwać sam podmiot leczniczy, lekarza czy też ubezpieczyciela. Czasem trzeba pozwać i jeden i drugi podmiot!

To, kto powinien zostać stroną pozwaną w postępowaniu cywilnym jest jednak tematem na oddzielny post.

Równie ważną sprawą, jak to, kogo pozwać, jest kwestia z jakiego postępowania skorzystać. W sprawach medycznych istnieje bowiem kilka różnych podstaw, które trzeba przeanalizować pod względem korzyści, jakie możemy uzyskać, ale również trudności, jakie każda z nich ze sobą niesie.

sprawa medyczna co to jest - wyjaśnia mec. Elżbieta Bansleben adwokat Gdańsk Sopot Gdynia

Postępowanie cywilne czy karne?

Pierwszą możliwością, która nasuwa się na myśl i która kojarzy się ze sprawą medyczną, to powództwo cywilne. Będzie to po prostu pozew do sądu. Postępowanie cywilne niesie nadzieję na uzyskanie największych korzyści pieniężnych.

Równocześnie jest ono obarczone koniecznością poniesienia najwyższych kosztów inicjujących postępowanie i wymaga stosunkowo wysokiego zaangażowania w postępowanie ze strony powoda.

Drugim postępowaniem, w jakim sprawy medyczne mogą być procedowanie, to postępowanie karne. W tym postępowaniu również można ubiegać się o otrzymanie pieniędzy z tytułu zadośćuczynienia czy odszkodowania.

Praktyka wskazuje, że nie są to jednak kwoty, jakie analogicznie można by uzyskać w postępowaniu cywilnym (choć nie powinno to tak wyglądać! Formalnie powinny to być takie same wartości – w rzeczywistości jest tak, że gros spraw karnych najczęściej kończy się uzyskaniem przez pokrzywdzonych pieniędzy w wysokości nie tak wysokiej, jaką można uzyskać w drodze procesu cywilnego).

Ponadto mankamentem tego postępowania jest też to, że pokrzywdzony ma znikomy wpływ na przebieg postępowania. W sprawie karnej strona pokrzywdzona dysponuje bowiem ograniczonymi środkami i możliwościami procesowego działania w porównaniu do powoda w sprawie cywilnej.

ZOBACZ, JAK PRZYŚPIESZYĆ SPRAWĘ MEDYCZNĄ>>

Z kolei niewątpliwą zaletą postępowania karnego jest to, że jest to postępowanie o dużo niższych kosztach, ponieważ wszystkie opinie i zainicjowanie całego postępowania przebiegają na koszt skarbu państwa.

Co jest jednak bardzo istotne i nie może być lekceważone, to fakt, że sprawę karną będzie zawsze prowadzić prokuratura miejscowa, właściwa ze względu na miejsce popełnienia czynu (miejsce popełnienia potencjalnego przestępstwa). Będzie to więc przykładowo ta prokuratura, w której okręgu mieści się szpital.

Niesie to za sobą pewne ryzyko, zauważone w praktyce prawniczej. Choć próbuje się z tym systemowo walczyć, okazuje się, że z powodów choćby osobistych znajomości może istnieć naturalna chęć osób, które ze strony organów zajmują się postępowaniem lekarza czy szpitala, by umarzać takie postępowania.

Niestety bywa, że postępowania są umarzane w sytuacjach, w których prawdopodobnie roszczenie cywilne mogłoby uzyskać szanse na powodzenie.

Umorzenie postępowania karnego wiąże się z kolei z tym, że zmniejsza to szanse uzyskania pozytywnego wyniku postępowania cywilnego. Wobec tego decyzję co do wszczęcia postępowania karnego należy podejmować roztropnie. Nie oznacza to, żeby całkowicie zrezygnować z takiego rozwiązania, ale na pewno należy rozważyć wszystkie możliwe konsekwencje wszczęcia postępowania karnego.

Sprawy medyczne można zgłaszać też do rzecznika praw pacjenta

Pozostaje także droga pozasądowa

Inną drogą, na której możemy dochodzić  sprawiedliwości (bo już nie pieniędzy), będzie skorzystanie z możliwości jakie dają sądy dyscyplinarne okręgowych izb lekarskich i sąd dyscyplinarny Naczelnej Izby Lekarskiej. Tutaj moje doświadczenia są takie, że niestety dla pacjentów tego rodzaju postępowania są mało skuteczne.

Oczywiście zdarzają się przypadki stwierdzenia deliktu dyscyplinarnego czy przewinienia lekarza, natomiast są to przypadki dosyć rzadkie.

Nawet w skrajnie oczywistych sprawach, z którymi miałam do czynienia, sąd koleżeński nie widział podstaw do tego, żeby stwierdzić przewinienie dyscyplinarne lekarza. Dlatego sama nigdy nie inicjowałam postepowań dyscyplinarnych, nie namawiała Klientów o tego, co najwyżej wspomagałam (raczej bezskutecznie) w toczących się postępowaniach.

Pamiętam na przykład jedną sprawę stomatologiczną, z bardzo skomplikowanym procesem zakładania implantów (wadliwego), gdzie całość dokumentacji medycznej pacjentki, regularnej pacjentki leczącej wszystkie zęby i zakładającej implanty, przez 10 lat – mieściła się na połowie strony A4. I Sąd Koleżeński okazał się i tu faktycznie bardzo bardzo koleżeński, bo orzekł, że wszystko było ok.

Rozwiązaniem pozasądowym w sprawie medycznej będzie również wybór wojewódzkiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych.

Tutaj istnieje jednak poważne ograniczenie czasowe – co do zasady na złożenie wniosku mamy rok od dnia dowiedzenia się o powstaniu szkody, a w każdym wypadku nie więcej niż trzy lata od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie.

Ponadto komisje zajmują się wyłącznie tzw. zdarzeniami medycznymi, które miały miejsce w szpitalach. W związku z tym znaczna część przypadków, jak na przykład wszystkie roszczenia z placówek prywatnych czy też stomatologicznych, w ogóle nie wchodzi tutaj w grę.

Niewątpliwym plusem tej procedury jest jej stosunkowo niewielki koszt. Natomiast nie należy oczekiwać też uzyskania dużych kwot – istnieją określone limity, które nie są wysokie (do stu tysięcy złotych w przypadku rozstroju zdrowia i do 300 tys. w przypadku śmierci).

Co jednak ważne, zakończenie całego postępowania i akceptacja przyznanej kwoty zadośćuczynienia/ odszkodowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się przez stronę roszczenia, tj. poszkodowany nie będzie mógł w przyszłości wszcząć postępowania na drodze sądowej (choć istnieją pewne wyjątki).

A Rzecznik Praw Pacjenta?

Nie można nie wspomnieć tu również o Rzeczniku Praw Pacjenta. Nie jest to wprawdzie instytucja, która w związku z zaistnieniem zdarzenia medycznego przyzna nam rekompensatę pieniężną, ale za to będzie ona niezwykle pomocna w kontroli działalności podmiotów leczniczych.

Rzecznik Praw Pacjenta jest bowiem bardzo sprawnym organem, działającym z zaangażowaniem, który oprócz przeprowadzenia kontroli wydaje również opinie.

Jeżeli przykładowo zastanawiamy się, czy naszą sprawę zgłosić do sądu, czy też nie, można spróbować najpierw przekazać ją do Rzecznika Praw Pacjenta i dopiero po uzyskaniu opinii w sprawie procesować się dalej.

Przekazanie sprawy w początkowym jej okresie rzecznikowi to, można powiedzieć, opcja budżetowa. Wiąże się ona jednak z pewnym ryzykiem. Należy pamiętać, że oczekiwanie na opinię Rzecznika Paw Pacjenta przed zainicjowaniem postępowania sądowego skraca nam termin na złożenie powództwa do sądu.

Może się okazać, że nie zdążymy w terminie przedawnienia uzyskać konkretnej, rzetelnej opinii od Rzecznika Praw Pacjenta, bo mimo sprawności jego działania, na taką opinię trzeba trochę poczekać.

Gdzie skierować własną sprawę?

Wachlarz możliwości dla osoby, która czuje się pokrzywdzona przez działanie podmiotu leczniczego jest jak widać naprawdę duży. Każda z tych możliwości ma swoje wady i zalety i należy dobrze je wszystkie przeanalizować.

Tak, jak pisałam tutaj, należy pamiętać o tym, że czas mija nieubłaganie, toteż wybór opcji, z której będziemy korzystać, trzeba podjąć w miarę niezwłocznie, by uzyskać możliwie najbardziej korzystne zakończenie swojej sprawy.

Elżbieta Bansleben
adwokat

***

Jak przyśpieszyć sprawę medyczną

Najlepsze efekty i największą pomoc wspomniane rozwiązanie może przynieść w postępowaniach związanych właśnie ze sprawami medycznymi. Największym wyzwaniem spraw o charakterze odszkodowawczym, spraw medycznych, jest bowiem długotrwałość postępowań.

Niektóre ciągną się latami – nasze ostatnio zakończone dopiero w I instancji postępowanie toczyło się od 2014 roku do  ubiegłego tygodnia. Do tego jeszcze należy doliczyć czas od wystąpienia zdarzenia, które skutkowało szkodą stanowiącą przedmiot postępowania, co w tym wypadku miało miejsce jeszcze w 2011 roku…. [Czytaj dalej…]

***

Zapraszam Cię do zapoznania się dodatkowo z tymi artykułami:

Gra o czas – jak przyspieszyć sprawę medyczną?

Utrata szansy na leczenie

Utrata szansy na leczenie

Zdjęcia w artykule: Usnplash

Sanepid – czy jest się czego bać?

Elzbieta Bansleben06 kwietnia 2022Komentarze (0)

O instytucji Państwowej Inspekcji Sanitarnej, bardziej znanej pod zwyczajową nazwą „Sanepidu” szczególnie dużo słyszeliśmy w trakcie pandemii – wszędzie ostrzegano nas przed karami grożącymi za nieprzestrzeganie covidowych zaleceń.

Na ich straży stały jednostki podległe, tzw. Powiatowe Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne, również potocznie określane mianem „Sanepidu”, do których zwracaliśmy się we wszelkich problemach związanych z nałożeniem kwarantanny domowej.

Sanepid a sprawy medyczne

W sprawach medycznych z Sanepidem mamy z kolei do czynienia nie od dziś, a na pewno nie tylko w czasie pandemii.

Zdarza się, że naruszenia praw pacjenta powiązane są z nieprzestrzeganiem przyjętych zaleceń i procedur, jakie na podmioty lecznicze nałożone są celem zachowania odpowiednich warunków higieniczno-sanitarnych pomieszczeń oraz urządzeń.

Może się to wiązać następnie z tym, że w wyniku zaniedbań na tym polu pacjenci narażeni są na infekcje i zakażenia szpitalne, przed którymi tak wprowadzone zasady postępowania mają ich chronić.  Kiedy szpital nie posiada odpowiedniej sali chorych, tzw. aseptycznej czy potocznie zwanej „izolatką”, dla pacjentów wymagających szczególnej opieki, może to stanowić błąd w organizacji.

Kontakt z groźnymi patogenami wiąże się dla takich osób z dużym ryzykiem, z uwagi na osłabienie odporności. Wyniki kontroli sanepidowskiej również mogą stanowić cenny środek dowodowy w postępowaniach z zakresu spraw medycznych.

Negatywne wyniki takiej kontroli będą wskazywały, że w danej placówce istniały warunki zagrażające zdrowiu pacjentów. W przypadku gdy u któregoś z nich dojdzie do infekcji, którą można podejrzewać o pochodzenie szpitalne, taka informacja utwierdza argumentację kierującą ku takiemu podejrzeniu.

Sanepid czy jest się czego bać - źródła zakażeń covid19

Pomoc humanitarna a kontrola Sanepidu

Tak więc, po krótce – działalność Sanepidu nie jest nam w Kancelarii obca. Toteż czuję się dziś nie tylko uprawniona, ale wręcz zobowiązana, aby zabrać głos w obliczu niektórych wypowiedzi artykułowanych przez moich kolegów po fachu, na które natknęłam się w Internecie.

Okazuje się, że obecna rzeczywistość w obliczu wojny na Ukrainie, zrodziła wątpliwości pod kątem działalności Sanepidu.

W niektórych źródłach informacji można przeczytać wręcz ostrzeżenie, że pomoc humanitarna na rzecz uchodźców z Ukrainy, np. w formie przygotowywania jedzenia, wymaga uzyskania zgody Sanepidu dla punktu gastronomicznego. Aby uważać, bo „pomaganie jest dobre”, ale w podtekście – może się źle skończyć.

Takie myślenie jest całkowicie błędne i nie na miejscu, a dla mnie wręcz obrzydliwe.

Stanowczo bowiem mamy do czynienia z tzw. stanem wyższej konieczności – w sytuacji, gdy ludzie uciekają przed działaniami wojennymi, są przemarznięci i niedożywieni przygotowanie im kanapek czy przekazywanie ugotowanego przez siebie jedzenia jest traktowane jako doraźna pomoc humanitarna. Jednocześnie wskazać należy, że wynik kontroli sanepidowskiej nie jest decyzją ostateczną, jednoinstancyjną.

Nawet gdyby wśród osób niosących taką pomoc, choć jest to wysoce wątpliwe, przeprowadzono kontrolę zakończoną decyzją o nałożeniu kary, zawsze istnieje możliwość odwołania się do wyższego organu, np. inspektora wojewódzkiego, zgodnie z przepisami o postępowaniu administracyjnym.

Pomoc humanitarna a kontrola Sanepidu

Powyższa sytuacja zdaje się być jednak czysto hipotetyczna w obliczu oficjalnego komunikatu wydanego przez Głównego Inspektora Sanitarnego.

W związku z pojawiającymi się nieprawdziwymi informacjami o rzekomym zakazywaniu przez służby sanitarne dystrybuowania żywności dla uchodźców z Ukrainy, Główny Inspektor Sanitarny podkreśla, że z uwagi na konieczność niesienia doraźnej pomocy humanitarnej, inspektorzy sanitarni nie prowadzą żadnych czynności kontrolnych w tym zakresie. Wszelkie informacje o takim charakterze są nieprawdziwe i świadczą o nieetycznym działaniu, które ma spowodować dezorganizację akcji pomocowych oraz osłabienie zaufania do instytucji państwowych.

Pracownicy Państwowej Inspekcji Sanitarnej w całym kraju są zaangażowani w niesienie pomocy, również w zakresie doradczym i informacyjnym.

Komunikat jest dostępny pod TYM linkiem.

Pomagać warto, bez strachu i z przekonaniem, że prawo nie jest niemoralne.

Elżbieta Bansleben
adwokat

Zdjęcia w artykule pochodzą z serwisu Unsplash

***

Pomoc medyczna dla Twojego dziecka. Jakie masz prawa?

Sytuacja epidemiologiczna dość mocno nadwyrężyła zaufanie pacjentów, w tym tych małoletnich, do szpitali i wagi obowiązującego prawa. Znaczne ograniczenia, nieustanne zmiany przepisów i brak jednolitej praktyki w placówkach prowadziły często do sytuacji patologicznych i naruszających fundamentalne prawa.

Nie rzadko dotyczyły one naruszania praw rodziców w kontekście zdrowia ich własnych dzieci.

O tym, czego koronawirus nie może ograniczyć w prawach pacjenta w stosunku do dzieci i praw ich rodziców… [Czytaj dalej…]

***

Zapraszam Cię do zapoznania się jeszcze z tymi artykułami:

Gra o czas – jak przyspieszyć sprawę medyczną?

Utrata szansy na leczenie

Sprawa medyczna